czereśniówka. wpis #1

Miałem nie robić klasycznych owocowych nalewek, ale w niedzielę trafiło mi się zbieranie czereśni. Generalnie nie przepadam za tymi owocami, ale pomyślałem że po zalaniu spirytusem mogą mi lepiej smakować 😀 IMAG0193 Continue reading

Advertisements

nalewki bakaliowe wpis #2

nalewka-bakaliowaPrzez natłok pracy i “ogólnie różnych takich” nie mogłem znaleźć czasu na filtrację i rozlew moich najnowszych nalewek. W końcu udało mi się to zrobić w zeszły weekend.

Jak widać na załączonym obrazku, do filtracji używam filtrów do kawy założonych na szklanki do piwa. Przy owocach które łatwo się rozpadają w nalewce zdarza się że ciężko je przefiltrować. Tym razem było inaczej – poszło gładko.

Moim obowiązkiem była degustacja (oczywiście tylko w celu kontroli smaku na tym etapie produkcji 😉 ).

Z nalewki figowo – imbirowo – goździkowej jestem całkiem zadowolony. Jest dość mocna i wytrawna z lekko korzennym aromatem, co powoduje że kojarzy się z nalewką “leczniczą” 😉 Takiego efektu oczekiwałem.

Z nalewki daktylowo – rodzynkowo – figowej (dodatkowo dosładzanej cukrem) jestem zadowolony bardzo. Okazało się że suszone daktyle dają niesamowicie słodki, jakby karmelowy aromat (kojarzący się nieco z toffi). Możliwe że są naturalnie tak słodkie, ale podejrzewam raczej że są w jakiś sposób dosładzane przed suszeniem, a następnie suszone w temperaturze w której cukier zaczyna się karmelizować. Dodatkowo całkiem fajne aromaty dają też rodzynki, ale w tym przypadku wiedziałem czego oczekiwać.

Dzisiaj dwie buteleczki zawędrowały do chłodnej piwniczki, w której przeczekają do pierwszych chłodnych dni. Należy im się conajmniej 2-3 miesiące leżakowania, ale też lato nie jest dobrą porą na nalewki (na picie oczywiście, na produkcję jest najlepszą porą). Robi się coraz bardziej gorąco, więc w lodówce czekają weizeny, witbiery, cydry, a może nawet jakiś lager 😉

nalewka pszczelarzy

Nalewkę przygotowałem prawie rok temu według przepisu który znalazłem w którejś z moich książek.

Skład:pszczelarzy-butelka

  • szklanka spirytusu
  • szklanka wody
  • szklanka miodu
  • cytryna

Przygotowanie:

W garnuszku podgrzałem szklankę wody, dodałem miód i poczekałem aż się rozpuści (bez gotowania). Następnie z umytej dokładnie cytryny skroiłem skórkę (bez białego miąższu). Sok z cytryny wycisnąłem do wody z miodem, dodałem szklankę spirytusu i wymieszałem. Skórkę wrzuciłem do butelki i zalałem wymieszanymi składnikami. Butelkę zamknąłem i wstawiłem do piwnicy – powinna odczekać co najmniej rok. Na zdjęciu obok widać butelkę z nalewką zawierającą jeszcze skórkę cytrynową.

Continue reading

nalewka pomarańczowa wpis #3

nalewka

Ponieważ jestem chory i leżę w łóżku nie byłem w stanie ostatnio degustować 😉 Postanowiłem zatem dokończyć temat mojej ostatniej nalewki. W zapachu jest już bardzo przyjemna, ale w smaku jest zdecydowanie zbyt ostra. Nadszedł więc czas na dosładzanie.

Pół szklanki cukru rozpuściłem w pół szklanki wody i dolałem do słoja. Z obliczeń wychodzi mi że nalewka powinna aktualnie mieć około 50% alkoholu. Może się okazać że będzie dość słodka, ale nie sądzę żeby komuś to przeszkadzało 🙂

Myślę że pozostawię jeszcze słój w spokoju na jakieś dwa i pół tygodnia a następnie zleję, przefiltruję i zostawię do leżakowania.

Co do dosładzania, to ciągle mam ochotę stworzyć wytrawną nalewkę. Niestety gdy próbuję jak smakują przed słodzeniem często nie da się ich pić. Może powinienem pomyśleć o użyciu samej wódki z owocami (bez spirytusu) i nad dużo dłuższym odczekaniem na efekty (nawet do roku). Zobaczymy następnym razem.

nalewka pomarańczowa wpis #2

nalewka

Zerknąłem dziś na nastawioną 5 dni temu nalewkę pomarańczową z mandarynką (https://piwospiesz.wordpress.com/2013/02/17/nalewka-pomaranczowa-z-mandarynka/).

Jak widać nabrała już bardzo ładnego koloru, ale też zrobiła się bardzo mętna (może to wynikać z użycia świeżej skórki pomarańczowej zamiast suszonej). Po otwarciu słoja nie atakuje już nas spirytus, ale całkiem ładny aromat cytrusowy.

Lubię gdy nalewki są bardzo intensywnie owocowe, więc użyłem dwa razy więcej owoców niż w przepisach które znalazłem. Nie oczekuję wódki o posmaku pomarańczowym, ale napoju owocowego w którym alkohol wyczuwamy dopiero po wypiciu. Tym razem już po paru dniach widzę że prawdopodobnie się uda 🙂